wtorek, 2 czerwca 2015

Taki fajny Dzień Dziecka.

 Hejka!
Witam Was serdecznie po tzw. długim weekendzie i przez następnym długim weekendem. Jednak dziś chciałabym skupić się na wczorajszym wielkim świecie- Dniu Dziecka. Raz w roku obchodzimy swoje święto, a raczej ci co nie skończyli jeszcze osiemnastki, bo taka jest prawdopodobna granica. W tym pięknym dniu dostajemy prezenty, życzenia i każdy stara się być dla nas miłym. Jak dla mnie to Dzień Dziecka jest moim trzecim ulubionym świętem zaraz po Bożym Narodzeniu i Wielkanocy. 
Ogółem chciałabym opowiedzieć Wam o tym jak ja spędziłam wczorajszy dzień. Otóż nasza kochana rada pedagogiczna, która ja zawsze stara się być dla nas jak najlepszym wzorcem itp. ( ma  nadzieję, że sarkazm jest dobrze wyczuwalny) obmyśliła, żeby nas jeszcze bardziej uszczęśliwić- I. Marsz na orientacje. Zapewne w wyobraźni organizatorów tej imprezy wszystko wyglądało fantastycznie, ale --uwierzcie mi- nie było. Łaziliśmy po lesie dobre dwie godziny w chmarze komarów i innego brzydactwa ( nie lubię owadów) i , co chwila lejącym, deszczu. Ja, jako słabej kondycji osobnik, byłam po prostu wykończona tym wszystkim, ale mimo to parłam dalej przed siebie. Jeśli miałabym ocenić to całe zamieszanie w skali 1-10 to dałabym.... 3,5/10- a chciałam być jak najdelikatniejsza w ocenie. 
No cóż... jednak jako rekompensatę za tą całą masakrę poszliśmy znów do szkoły na pizzę, którą mieli dowieźć na określoną godzinę. Wszystko odbyło się w dość miłej atmosferze, więc nie będę już zbytnio narzekać. 
Jeśli ktoś to czyta, to niech w komentarzu opowie jak sam spędził Dzień Dziecka.
Lony <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz